O Norwegii z perspektywy jest mieszkańca
Norwegia zachwyca. Jest kierunkiem pożądanym, chcianym i coraz bardziej popularnym. Jest to w pełni zrozumiałe. Każdy kto tęskni za bardziej dziką naturą może się tutaj odnaleźć.
Mieszkamy z mężem siedem lat w Norwegii. To nie był przypadkowy kierunek emigracji. Przygotowywaliśmy się mentalnie, finansowo i językowo za nim tu trafiliśmy. Kochamy podróżowanie na własnych warunkach i mieliśmy nadzieję, że tutaj odnajdziemy się ze swoimi potrzebami. Norwegia nas nie zawiodła. Jednak im dłużej tu mieszkamy, tym bardziej widzę, słyszę i czasem oglądam wypowiedzi, w których jest trochę przekłamań, narasta sporo mitów i bajek.
Jako, że od ponad roku jeździmy z namiotem dachowym, nie małym, bo rozkładanym poza obrys auta Wild Land Voyager 230 (teraz dostępny w wersji 4-sezonowej, całorocznej), nie zawsze jest łatwo znaleźć faktycznie fajne miejsce, aby się zatrzymać czy to na dziko czy na kampingu. I o tym dzisiaj chciałam zacząć opowieść, o tym jak można poznać Norwegię, jak się przygotować do przyjazdu tutaj i na co zwrócić uwagę.

Prawo do kontaktu z naturą
Norweskie społeczeństwo przez lata było stosunkowo zamkniętą społecznie grupą, która żyła w ekstremalnych warunkach pogodowych. To ukształtowało wśród miejscowych określone zwyczaje i podchodzenie do życia. Norwedzy są jak ubranie w tym klimacie. Składają się z wielu warstw. Jeśli myślę, że poznałam kogoś bliżej, za chwilę okazuje się, że jednak jest inaczej, a on pokazuje inna warstwę siebie. Niby ten sam krąg kulturowy, co Polska, ale całkowicie inny klimat, historia, inne surowce naturalne lub ich brak. To wpłynęło na podejście Norwegów do życia i do natury.
Częścią dziedzictwa kulturowego Norwegii jest tzw. Allemannsretten. To prawo każdego człowieka do obcowania z naturą, obowiązuje zasadniczo w całej Skandynawii (w Szwecji to Allemansrätten, a w Finlandii Jokamiehenoikeus). Zgodnie z tą myślą każdy ma prawo do kontaktu z naturą, swobodnego dostępu do przyrody. Prawo to również pozwala na biwakowanie przez jedną dobę w odległości minimum 150 metrów od posesji, zabudowań, ogrodzeń, bez uciążliwości dla innych. Dotyczy to jednak turystyki pieszej albo narciarskiej!
Biwakowanie na dziko z namiotem dachowym
Tak, prawo do biwakowania przez jedną dobę z zachowaniem wspomnianych warunków dotyczy zwykłych „naziemnych” namiotów. Co w praktyce oznacza, że wszyscy „kamperowcy”, „namiociarze zmechanizowani” nie mają prawa wjechać wszędzie. Jest to częste przekłamanie i na to chciałaby zwrócić wielką uwagę. Jeśli nie mamy zakazu, możemy próbować wjechać autem i znaleźć miejsce dla siebie na dobę, ale co najważniejsze i co w przepisach wyraźnie stoi - nie może być to uciążliwe dla innych, musi być z rozwagą, uwagą i szacunkiem.
Jeśli zatem znajdziemy miejsce nie objęte zakazem, czyli bez tablic i tabliczek typu privat vei ( droga prywatna), privat område (prywatna okolica), veien stengt (droga zamknięta), przekreślonych symboli biwakowania czy znaków z przekreślonymi namiotami czy kamperami (bobil po norwesku) możemy przenocować. Można rozłożyć się z całym „majdanem” typu krzesełka, stolik i odpocząć tam jedną dobę.
A co, jeśli nie znajdziemy sensownego miejsca? Dużo zależy od okolicy, sytuacji i ludzi - nie ma stałej miary. Jeśli jesteśmy bardzo zmęczeni i musimy się zatrzymać a nie ma w pobliżu żadnego właściwego, bo na przykład są w pobliżu zabudowania, trzeba po prostu kulturalnie zapytać mieszkających tam ludzi o zgodę. Specjalnie napisałam o prawie do wypoczynku na świeżym powietrzu, ale sytuacja jest dynamiczna. Takiej ilości kamperów, namiotów dachowych, jak w ostatnich latach wcześniej nie było. Dlatego to, co było wcześniej oczywistością, teraz zaczyna być dla miejscowych uciążliwością i trzeba sobie z tego zdawać sprawę, podchodzić do miejsc i ludzi z szacunkiem.
Namioty dachowe są różne. Taki, który rozkładany jest w obrysie auta jest inaczej postrzegany, niż namiot rozkładany poza obrys auta, tak duży jak nasz Wild Land. Spaliśmy na darmowych parkingach rozstawieni standardowo z drabinką na trawniku i jak najbardziej można było tak. Pamiętajcie w jednym miejscu się to sprawdzi, ale w innym może być to kłopot. Będę jeszcze o tym pisała… ;)
Mam nadzieje, że kilka podstawowych informacji znaleźliście w moim wpisie, jak ma się tradycja do panujących norm społecznych i przede wszystkim wzajemnego szacunku. W kolejnych blogach postaram się przybliżyć nieco więcej szczegółów w temacie przepisów, dróg czy kampingów.
Do zobaczenia na szlaku
Magdalena Ewa Sarna