Blog bardziej osobisty:)
Wakacje z dziećmi i z namiotem dachowym, bez konkretnego planu, tak po prostu przez Europę. Część 1. przygotowanie
Do tej pory pokazywaliśmy naszym dzieciom Polskę, podróżując z namiotem dachowym wzdłuż i w poprzek. Sami zwiedziliśmy spory kawał świata od ameryki północnej po Australię, ale chcieliśmy aby najpierw dzieci poznały swój kraj, historię, różnorodność przyrody, zakochały się w nim aby później bardziej świadomie zachwycać się innymi krajobrazami. W tym rok stwierdziliśmy, iż chłopaki już trochę „dorosły”, więcej zapamiętują, bardziej przeżywają głową to co widzą, więc czas na dalszą podróż. Oprócz naszego obowiązkowego punktu jakim są zawsze Bieszczady na początek lub zakończenie wojaży, zdecydowaliśmy się iż odwiedzimy jeszcze kilka krajów europejskich z namiotem na dachu.
Z namiotem na dachu jeździmy już od jakiegoś czasu, ale uwierzcie mi inaczej przygotowaliśmy się do tej pory podróżując z dziećmi po kraju, a inaczej szykując się do podróży poza granice. I do tego przyjmując szeroki zakres czasowy 2-3 tygodnie całego wyjazdu w zależności jak nam będzie się chciało, gdzie dojedziemy i jak pogoda dopasuje. Postaram się podzielić z Wami moimi przemyśleniami, zajawkami miejsc, wspomnieniami w postaci kilku wpisów blogowych. Mam nadzieje, iż miło je przyjmiecie, może coś się przyda, z czegoś skorzystacie i spodoba Wam się taka forma mojej ekspresji hehe:)
Przygotowania czas zacząć, czyli jak to zazwyczaj bywa...
Oczywiście praca nie pozwoliła nam na spakowanie się na „spokojnie”, tak jak planowałam z delikatnym zapasem dnia na ogarnięcie rzeczy, o których zazwyczaj się zapomina. Dużo się działo przed samym wyjazdem, nowy projekt, nagłe sprawy rodzinne aż do samego końca trochę na wariata, ale tak najczęściej bywa. Nauczyliśmy się już nie ciśnieniować dodatkowo, nie nakręcać, tylko konsekwentnie trzymać się planu.
Priorytetem było przygotowanie auta a właściwie rozplanowanie przestrzeni, czyli ergonomia. Dlaczego? Bo my lubimy się przemieszczać, w jednym miejscu jesteśmy dzień, maksymalnie dwa i właśnie ergonomia, czyli łatwość szukania rzeczy, rozłożenia się, przygotowania kolacji po zmroku są dla nas mega istotne. Do tego ja jestem takim trochę freakiem porządku, lubię jak wszystko ma swoje miejsce, wiem co gdzie szukać, nie ma bałaganu i rzeczy ściśniętych w każdym możliwym miejscu. Chodzi przecież o to, aby odpoczywać się i cieszyć tym co na około a nie ciągle przekładać coś, aby znaleźć coś innego:)
Auto przygotowaliśmy w opcji minimum. Jak to zazwyczaj jest „szewc bez butów chodzi” i na naszego Hiluxa zabrakło nam najzwyczajniej czasu. Projekt dodatkowych elementów zabudowy był i nadal jest, ale nie udało się go wykonać i przetestować przed samym wyjazdem.

Finalnie musieliśmy zmieścić bagaże, lodówkę, stół kampingowy (komplet pd razu ze stołkami do jedzienia), wygodne krzesła dla nas 2 szt, aneks do namiotu, kuchnia (garnki, talerze, kubki, sztućce) plus kuchenka dwupalnikowa z zapasem gazu, zestaw planszówek, pościel (śpiwory, podusie i zapasowe prześcieradło).
Bagaże
Pakowanie ciuchów dzieci i naszych mamy opanowane przez wzgląd na częste wyjazdy. Każde z nas ma swoją torbę. Dzięki temu łatwo sięgnąć to, co akurat potrzeba. Wiemy która torba jest czyja. Dodatkowo stosuję podział ubrania i bielizna w dwóch niezależnych kieszeniach albo jak to można inaczej nazwać (nie wiem czy fachowo) organizerach. Jest to idealne rozwiązanie zwłaszcza w momencie kiedy jesteśmy nad wodą i już teraz, od razu, na gwałtu rety nasze dzieci chcą przebrać kąpielówki i wskoczyć do jeziora, rzeki czy basenu.
Osobno mamy spakowanie kurtki przeciwdeszczowe i ciepłą bluzę dla każdego z nas. Bardzo fajnie się to sprawdza. Nawet w czasie tej podróży… Znaleźliśmy nocleg w Tyrolu, wyżej nad doliną i temperatura z 30 stopni zmieniła się na 12 a dzieci w samochodzie na krótkim rękawku:) Bez szukania po pace, wśród toreb, od razu wiadomo było gdzie co jest.
Tak samo mamy spakowane buty. W osobnej torbie, a tym razem skrzyni. U nas taki sposób pakowania zdaje egzamin.
Akcesoria kampingowe
Krzesła oraz aneks to elementy długie i na nie znaleźliśmy idealne miejsce z boku szuflady paki. Przestrzeń z nadkolami przez wzgląd na niejednorodny kształt to marnotrastwo miejsca, więc zależało nam na sensowej koncepcji uwzględniającej nasze potrzeby i sprzęt z jakim jeździmy.
Mankamentem tej przestrzeni jest możliwość zamoczenia schowanych rzeczy. Roleta paki nie jest w 100% szczelna i woda lubi dostawać się w miejscach przesuwu rolek. Aneks i krzesła oryginalnie zapakowane są w torby wodoodporne a sam materiał łatwo przesycha. A zatem idealnie dobraliśmy miejsce pod dany sprzęt.
Kuchnia
Tutaj mamy prostą sprawę zawsze. Suchy prowiant plus akcesoria kuchenne mamy w jednej skrzyni. Podstawowy zestaw talerzy, sztućców, noża i szkatułki mam pod ręką w podręcznej torbie. Garnek, patelnia, miski, deska do krojenia już luzem w skrzyni. Czasami na śniadanie są po prostu kanapeczki z ogórkiem czy pomidorem i wystarczy podręczny set to ogarnięcia wszystkiego.

Jak śniadanie to kawka lub herbata, ale nie tylko ma śniadanie. My lubimy zatrzymać się w trasie na szybką kawkę i dlatego też mamy skrzynię kawową osobno. Przydaje się jak jedziemy na krótki wypad, nawet tylko całodniową wycieczkę, po prostu jest zawsze pod ręką. W środku kuchenka, kartusz gazowy, kubki, kawa i czajnik. Ergonomia heh:)
Z przodu szuflady mamy zainstalowaną lodówkę kompresorową. Od dłuższego czasu BX30 i w zupełności starczy.
Sypialnia
Wyprane śpiwory, poduszki i prześcieradło przed każdym wyjazdem lądują od razu w namiocie dachowym. Nasz rodzinny namiot dachowy to Voyager PRO 230 i spokojnie zamykamy go z 4 grubszymi śpiworami, 4 poduszkami, prześcieradłem oraz piżamami. Prześcieradło przy twarzy i piżama daje niesamowity komfort i poczucie domowej wygody. Naprawdę robi robotę…
Trochę się rozpisałam, ale mam nadzieję, iż Was nie zanudziłam. Tak spakowani plus plecaczki naszych chłopaków, z ich zabawkami i grami planszowymi pojechaliśmy bez konkretnego planu, przed siebie.
Kolejny wpis już wkrótce - cześć 2. podróż - planowanie vs rzeczywistość, wyszukiwanie noclegów i pogody.